NAPALMED - Up To The Ears In Tinnitus __________________________________________________ BIG BENG! #27-28/99 - (tape) To, že mostečtí Napalmed vydávají jednu kazetu za druhou a tuto dokonce považují za oficiální a přes kolegu Němce vytloukli poněkud nesmyslné místo mezi opravdovými alby, je dáno jednoduchým vzorcem. Na jejich ‚počinech' je nahrán hluk. Mnohdy koordinovaný, většinou nikoliv. V každém případě ale natolik inspirativní, aby Napalmed vytvořili své umělecké dílo. Za buldočí vytrvalost a odvahu jim patří sedm pěstiček. Za skutečný dopad prznící gilotiny směrem k mozku jedna s odřenýma ušima. 1 / 7 Jaroslav Špulák __________________________________________________ CIPHER (aus) Raucous '90s-inspired harsh 'n' roll from Napalmed, three epic tracks of gluttonous distorted flappery and metal bashes with slices of feedback, guitar and other chunks all cooked in. Cheap price = don't be scared. Chris Groves __________________________________________________ COLD SPRING (UK, 11/2007) - (CD) Nice price re-issue of the 1999 LP of the same title. Recorded 18-20/12/1996 (each day from 6:00am to 11:00pm) at Petr Beránek's living room. Tracks 1 & 3 were used on the LP, while track 2 is a bonus track. Over 70 minutes of harsh, processed, ever-changing, old-school noise, Napalmed style. The CD comes in a oversized 6-panel folder with a plastic screw. Justin Mitchell - http://www.coldspring.co.uk __________________________________________________ CRUCIFICTION #7 (Slovensko) - (tape) Napalmed ma svojou tvorbou vždy uchvacovali. Milujem totiž ich industry noise core. Teraz navarili pre noisákov výborný materiál, ktorý bude rozbrusovať a odpichovať všetky závity a spoje v mozgu. Toto je treba vlastniť a hlavne vypočuť! Peter Takáč __________________________________________________ EPIDEMIE (Cze) - (CD) Jedna z nejlepších nahrávek od tohoto noise komba. Martin Čech - http://www.epidemie.cz __________________________________________________ FOBIA (Cze) - (Cze, 23.10.2007) - (CD) Předem mého dopisu tě srdečně pozdravuji... tahle nějak jsme začínali dopisy někdy na základce před třiceti lety, hehe. A přesně takhle začínám recenzi na CD skupiny Napalmed. Já jsem prostě schopnej akorát kapelu resp. hlavní mozek Radka Kopela srdečně pozdravit a tím recenzi tak nějak ukončit. Proč? Protože není v mých silách poslouchat hodinu a čtvrt neustálého skřípání, bublání, rachocení, syčení, hučení, šustění, prapodivné kytary a nevím čeho ještě. Je mi líto, pod pojmem hudba si představuji něco jiného... Snad jen pár slov k bookletu – Radek si vždycky dával záležet, aby své výtvory zabalil nějak extravagantně a v dnešní době je zajímavý obal takřka nutností. Forma bookletu u tohoto počinu se vymyká všemu, co se mi dosud dostalo do rukou – představte si třílist přehnutý sem a tam a uprostřed dírka, kterou prochází šroubek z umělé hmoty a drží v tom přehnutém papíru cédéčko. Popravdě – nedokážu to ani obodovat. Absence hodnocení tudíž neznamená, že materiál nestojí za nic, nýbrž to, že tohle opravdu nechápu. Ale určitě to někdo dokáže ocenit více než já, jinak by podobné šílenosti nikdo nevydal. Řekové snad ví, co dělají, když vydávají deset let starý materiál v reedici... - / 10 Johan - http://www.fobiazine.net __________________________________________________ HELLFROST 5/00 (USA) - (tape) This Czech noise project claims to have used "different microphones, pedal effects, metals, woods, water, glass, heavy tools, voices, coins, different plastics, prepared electronics, acoustic guitars ( ! ), digital processor TECHNICS, mixing board, and a tape deck" to compose this cassette Up To The Ears in Tinnitus. The result is as highly textured as you may expect - though the overall sound is typical to noise, there is quie a lot of variation. In fact the only times when I don't approve of what Napalmed are doing is when they essentially switch from noise to experimental - swatting guitar strings with foreign objects, dropping things, abusing a handheld tape recorder, etc. However at their most brutal, Napalmed live up to their fucking name. Each track is at least 20 minutes long. The "moods" of the songs varies as greatly as the different "instruments" used, the first track "Up To The Ears in Noise" is actually a rhythmic collage of hissing walls of static and an underlying, very malevolent current. The experimental/fuckup sounds take place at the beginning of "In D.U.S. Trial Collage", but the song gradually re-introduces pulverizing scrape loops and more of Napalmed sonic windstorm. Track 3 is by far the most aggressive of the 3; it won't spare your ears even for a second. Think of the most unflinching force of pulpified hatred, or a Level-5 tornado deleting an entire city from it's foundation, leaving an endless wasteland. Opponents of noise will find this piece to be the most annoying piece of music imaginable, which will make you smile if you're a follower of the genre. 3 songs, no timespan available. 88 / 100 skullcrushing __________________________________________________ HIS VOICE 1/2008 (Cze, leden/únor 2008) - (CD) Petr Ferenc - http://www.hisvoice.cz __________________________________________________ IKULTURA.net /KULTURA INDUSTRIALNA/ (Pol, 11.12.2008) - (CD) Polski historyk sztuki, Jan Białostocki, zmarły 20 lat temu, mógłby odnieść jeden ze swoich bardziej znanych cytatów (odnośnie futuryzmu, o ile dobrze pamiętem), również do niniejszego materiału Napalmed: “Jest to sztuka zaskakująca, ostra, rezygnująca z piękna, świadomie niszcząca naturę i zastępująca ją ładem dzieła sztuki, ale przy zachowaniu jakby śladów zniszczenia, jakiemu rzeczywistość podlegała”. Płyta "Up To The Ears In Tinnitus" może na miano dzieła sztuki nie zasługuje, ale mówcie co chcecie - Napalmed jest dla mniej najlepszym noise'owym projektem w Europie i zdania nie zmienię. Każde moje spotkanie z produkcjami, w których Radek mieszał swoją energię, to dawka solidnych, ekstremalnych i odkrywczych emocji. Rzeczony album to rozszerzona wersja LP, o tym samym tytule wydanego w 1999 roku. Pierwsza i ostatnia kompozycja ukazały się tam w skróconych formach, a teraz mamy jeszcze bonusowy track w postaci kawałka "In D.U.S. trial Collage". Płyta wydana jest bardzo atrakcyjnie, w kolorowym bootlegu, srkęcona plastikową śrubą, oddaje prosty, siermiężny ładunek muzyczny. Kto zna działalność Napalmed wie, że hałasliwe improwizacje, sięganie po różne źródła dźwięku, odważne modulacje czy wreszcie szczerość i otwartość transmisyjna to znaki rozpoznawcze czeskiego projektu. Materiał ten cechuje aktywizm, rozpęd muzycznego działania. Po raz kolejny Radek stara się przezwyciężyć bierność ciszy i prezentuje nieustanną modulację swojej transmisji. Przekaz jest zwariowany, skacząc po wszelakich, głównie wysokich częstotliwościach, co chwila łamany nowymi frazami, odgłosami po kolejnych efektach. To dźwiękowe szaleństwo tylko wydaje się być jedynie bezmyślną kakofonią. Napalmed wytwarza coś w rodzaju języka pozarozumowego, uwalnia myśli storturowane tradycyjnym spojrzeniem na muzykę i prezentuje dobrą, starą szkołę noise. Wyzwolony z ograniczeń regułami i standardami dźwięk obejmuje cały umysł. Przekaz jest bardzo celny, tradycyjny sposób przekazywania dynamizmu i szybości wyemigrował z muzyki Napalmed - ten dziki noise oddaje czystą kinetyczność. Składnia muzyczna, totalnie improwizowana jest połamana, zruzgotana, zdewastowana i w ciągłym ruchu. Wydaje się, że zniszczony efektami przekaz jest wielokrotnie jeszcze maltretowany, zanim dociera do nas w końcowej, slyszalnej postaci. Najbardziej muzyczny wydaje się wspomniany bonusowy numer, gdzie w pewnych momentach efekty są nieco przytłumione i lepiej są słyszalne źródła z jakich korzystali muzycy emitując ten materiał. W różnorodności tej kompozycji znjadziemy wiele metalicznych uderzeń, dźwięków elementów perkusyjnych, oczywiście wściekłego, panicznego wokalu czy sprzętów domowego użytku. Nie należę do osób szczycących się hypoanestezją, a więc skoro ta muzyka nie wywołuje u mnie cierpienia, skrzywienia czy zgryzoty, to logicznie można nawet potwierdzić, że "Up To The Ears In Tinnitus" nie jest zbiorem dźwiękowych zdań bez znaczenia. Jest to kolekcja energicznych audialnych momentów, improwizowana i świadomie przekształcana w interesujący, solidny noise. Artur Olejarczyk - http://www.ikultura.net __________________________________________________ INDUSTRIAL.ORG (Can, 11.01.2008) - (CD) If you have traded any punk rock, metal or noise releases in the last 10 years with anyone anywhere there is a very good chance the "Kings Of Networking" Napalmed have very likely crossed your path. I can't count how many photocopied promo fliers I have seen nestled in padded envelopes over the years but a quick scan of their US debt enormous links page should make it pretty damn obvious these folks know how to get the word out. While it has skipped around genre wise at times, the word these days is most definitely harsh noise and lucky for me I am all ears. "Up to the Ears in Tinnitus" comes in slickly printed yet ultimately frustrating multi-panel, oversized fold out sleeve. The frustrating quotient is complements of a plastic bolt assembly in the center which is used to secure the disc in place and which I have already managed to lose half of somewhere in the dust and hair encrusted cable snarl under my stereo (arrrgh). Guess I should be thankful for the existence of CD ripping software since MP3s at least are convenient. Griping and personal clumbsiness aside, the package looks good and no doubt helps to save on postage (thinking ahead they be). The disc is rather long at 70+ minutes so no shortage of content here. Often that weighs uncomfortably on releases but luckily I did not find that the case with this one though some stamina definitely won't hurt. We get three long pieces with all of 'em over 22 minutes in length which does however tickle my intense desire for reasonable track markers - if it cannot fit on a 3" CDR split the fucker up I say. It's not a show stopper or anything, it just means that to the other tracks in a multi-artist playlist these will seem like an obese person hogging half your seat on the subway. Sound wise I see this as an almost purely harsh noise release as opposed to the industrial moniker tossed around on the act's website though the less distorted moments could make that an arguable point. Napalmed use a lot of metal and similar custom constructions in their sets and on "UTTEIT" this is well represented. Unlike Canadian "metalhead" Knurl, they are far more percussive and spastic without really any sort of drone or monotony quotient. Not totally A.D.D. mind you but where with Knurl you often picture someone relaxing in a chair at the rear of the junkyard, with Napalmed you expect they are wearing full on racing gear and about to be shot out of a cannon once they really kick off the safety. Mixed in with the junk percussion is the odd synth-like resonance squeal though it is hard to tell whether it is originating from a keyboard, function generator or badly self-resonating DOD Grunge pedal. Delay gets flung about a lot but again, not in a constant wall like fashion - more punctuation and reinforcement than for creating expansive long lasting layers. Vocals are also subtlety (if you can call their deep and hellish bellowing "subtle") merged into the cacophony so that every once in a while a toothy snarl peeks out from the surging swash of squared off gristle and scrape. The disc is nicely mastered and sits fairly evenly volume-wise which makes surviving a single listening session a lot easier. Both the acoustic early Z'ev like metallic outbursts and the caustic harsh distortion blasts slot well and there is enough variety that even at the 70 minute mark I found myself still paying attention. One odd spot hits on the first track around the 16 minute mark where the distortion is peeled back to allow an acoustic guitar like section to peek through. I initially thought this was literally messed up hollow body incarnate until looking at the Napalmed website and seeing springs and things a go-go. . .so expect a few surprises along your way here. The second track especially has some uber satisfying contact mic scrapes combined with cut up noise bursts and reverb tails that are very dark sounding, creepy almost. Sharp and ugly, dripping with black oil chock full of iron filings and just a hint of blood. It reminds me a little of the heavier Rotten Piece constructions or perhaps Sickness if he worked at a metal shop. Definitely my fave of the three on offer. If the title wasn't obvious enough, this disc could easily have been released on the Harsh Noise label - truth in advertising for once. It's brash, unforgiving and relentless not to mention thoroughly energetic and if your harsh meter has been underworked as of late I can heartily recommend Napalmed's latest as the solution to your predicament. moron (?) - http://industrial.org __________________________________________________ NEO-BARBARIC #15 (USA) - (tape) This is more like the NAPALMED that I remember (vacillating harsh/industrial noise overflowing with molten white hot sounds). Never a dull moment as the sounds evolve and revolve in a loose concoction of squealing, roars, rushes and brain numbing static. This is like the havoc created when a mechanically simulated universe tears itself apart after its artificial intelligence realizes the futility of life. You can hear the circuits frying, screams of robot sentients, planets collapsing, solar implosion and cold artificial death. Its pure destructive nihilism, making music degenerate to its unordered state. Well worth the nausea associated with listening. CHC __________________________________________________ NOISE MASTER I. - (tape) BONUS..... NAPALMED 250" a 80" demo (raw stuff for "Up to the ears in tinnitus" pic-LP) Jedná se o 2 CDs. Na prvním jsou dva songy plus bonus. Vše se nese v šílených zničujících železných konstrukcích, které se pomalu sesouvají k zemi bez ohledu na lidské životy. Druhé CD se nese ve stejném duchu jako první, až na pár zajímavých zpestření v podobě velice šílených zvuků. Tyto věcičky jsou zatím nejšílenější, co jsem kdy slyšel. Jirka Klomfar __________________________________________________ PAŘÁT #22 (Cze, podzim 2007) - (CD) Časy se mění, ale některé konstanty zůstávají, nebo přesněji vracejí se. Vzpomínám, jak jsme před lety v redakci časopisu Big Beng! hleděli jak trefení Janci na výtvory z mostecké noisové dílny Radka Kopela a jeho družiny, přičemž album "Up To The Ears In Tinnitus" patřilo k nejvýraznějším momentům napalmedovské produkce. Dnes již "klasický" počin z roku 1997 se v nedávné době znovu objevil v reedici s pečetí řeckého labelu Stand Against Vivisection a tentokrát jsme svědkem, jak se nad nonkonformním hlučením v úžasu pošklíbá i uklání pro změnu redakce Pařátu. Netuctové balení nahrávek vždy patřilo u NAPALMED k bontonu a tradicím je i tentokrát učiněno za dost - disk je zabalen do speciální papírové složky, spojené uprostřed umělohmotným šroubkem, přičemž výtvarný ráz udávají základní tiskové barvy - růžová, blankytná modř a žlutá. Tři suity v celkové délce přes sedmdesát minut vznikaly během tří prosincových večerů roku 1996 a o jejich kvalitách jsem schopen říct stejně málo, jako před těmi deseti lety. Na rovinu říkám, že já tuhle "hudbu", která záměrně ignoruje obecné muzikální parametry jak ojsou melodie, harmonie, rytmus, tempo nebo struktura kompozice, srdcem ocenit nedokážu. Poslechnout si desku vcelku a soustředěně byl tudíž poměrně náročný psychický očistec. Nepochybně však mezi námi běhají výstředním vkusem obdaření jedinci, kterým proud všelijak zkroucených industriálních zvuků a ruchů může konvenovat. Třeba tací, kteří už dostatečně propátrali oblasti jako ambient, EBM či standartní rock/metalový industriál a chtějí dál... Ryzí noise, jak ho NAPALMED už před deseti lety tvořili za pomoci různých kovových, skleněných, plastových či dřevěných předmětů, vody, akustické kytary, a samozřejmě následných úprav různými efekty a záznamovým zařízením, pro ně jistě má lecos do sebe a od nás ostatních si zaslouží respekt - když nic jiného - za zřetelnou vnitřní identitu a apelativní náboj. Michal Husák - http://www.paratmagazine.com __________________________________________________ RAPE ART (Ecuador) - (CD) Over 70 minutes of harsh, processed, ever-changing, old-school noise, Napalmed style. Javier F. Navas - http://www.rapeartprods.com __________________________________________________ RINSING STAGE 12/97/04 - (tape) V předvečer vydání picture LP o výše uvedeném názvu dorazila na adresu redakce promo MC, která obsahuje materiál tohoto počinu okleštěný o mluvené vsuvky, které bude obsahovat hotový produkt. Seznámeným není třeba připomínat, že se Napalmed věnují již několik let stylu označovanému "noise" nebo "experimental noise". Po mnoha a mnoha demonstračních či kompilačních nahrávkách a nedávném 7" split EP, jakousi předzvěstí přibližovaného produktu, jsou zde Napalmed právě s tímto titulem, který se dočká stylového nosiče - obrázkového dlouhohrajícího vinylu. Noise, extrémní projev tohoto kvarteta, po celých nabídnutých 45 minutách nenudí. Toto však vyžaduje určitou znalost žánru a jistou dávku soustředění se. K dotváření si vlastního "videa" této audio kolekce nádherně poslouží různorodé zvuky, pískání, rozladěnost, prolínající se hlukové zvraty nebo z pozadí nahrávky neustále vytékající zvuková tortura. A propó, zvuk. "Hlukový" styl ja na tomto založený, čehož si je formace vědoma. Výsledný zvuk je silně nadstandartní a opravdu pěkný. Pokud se chcete dozvědět více o tom, jak počin vznikal nebo které netradiční pomůcky, vhodné spíše pro kutily než "zvukověhlukové" pracovníky, kvarteto při výrobě použilo, pak si přečtěte o několik stran blíže rozhovor pořízený s celou formací Napalmed. Mimochodem, až přiblížené LP vyjde, neváhejte, protože 525 kusů se prodá, dle mého názoru, velmi rychle! Franta Březina __________________________________________________ ROCK&POP (Cze, 2007) - (CD) Reedice staršího díla mosteckého kultovního noise industrial projektu Napalmed pro řecké undergroundové vydavatelství je báječnou ukázkou toho, co mohou pojmy industrial a noise představovat ve světě "podzemní kultury". Duše a mozek Napalmed Radek Kopel se svými spolupracovníky nahráli trojici obsáhlých kompozic, kde prim hrají hutné, smysly drásající hlukové stěny. Industriální temnotou čas od času jako paprsek světla proběhne tu pár tónů odehraných na španělku, jinde zas zvonivý kovový cinkot do chvilkového, téměř ambientního klidu, aby byly po chvíli destruovány. Do podlahy tovární haly je zašlapou všudypřítomné extrémní zvuky plechů, kovů, nejrůznějších "mašinek a hejblátek" a vybuzených elektronických šumů a křiků. Pro mnohé jen neorganizovaný rachot a - s prominutím - hlukový bordel, ale třeba pro dávné návštěvníky industriálních klubových večerů, řekněme s takovými Suicidal Meditations, příjemná vzpomínka a šance pro nalézání nejrůznějších kompozičních vychytávek. A navíc superobal, sešroubovaný dohromady plastovými komponenty. 4,5 / 5 Milan Slezák - http://www.rockandpop.cz __________________________________________________ ROCKSHOCK 11/2007 (Cze, 2007) - (CD) ? http://www.irockshock.net __________________________________________________ TUBERCULOSIS (Cze, 18.09.2007) - (CD) Abych se přiznal, tak napsat recenzi na noise byl pro mě docela oříšek a tak jsem s tím dost dlouho otálel. Probírání se touto hlukovou stěnou, ze které mi snad po téměř hodiu a čtvrt dlouhém výplodu, začaly krvácet uši nebylo nikterat snadné. Asi nejsem ten pravý kdo by o tomhle měl psát, ale když se mi už tohle CD dostalo do ruky, bylo by špatné o tom nic nesesmolit. Popravdě moje znalost noise není nikterak rozsáhlá. Vlastně mosteckými NAPALMED to vše začíná a taky končí. Tyhle (již dva) maníky jsem spatřil hodněkrát a vždy ve mně zanechali silný zážitek. Změť těch nejrůznějších zvuků plechu, železa, všelijakých snímačů, křiků a šumu je živě opravdu strhující, ale nevím na kolik tohle chápe i ostatní populace. CD Edice, která se mi dostala do rukou byla pro mě zajímavá už nejen v čem byl disk zabalen ale taky tím jak je tohle staré. I když verzi, kterou vlastním je dolis z roku 2007, původně to vyšlo jako LP někdy v roce 1997. Roku 2004 tohle vydalo na CD řecké vydavatelství Stand Against Vivisection jako svůj první produkt. Celá tahle zběsilost je zabalená v papírovém obalu o velikosti něco mezi CD a malou LP deskou, takže formát těžko skladný a ještě aby to nebylo málo industriální, tak střed CD je uchycen na plastovém závitu. CD obsahuje kromě dvou opusů z LP ještě jeden bonus a tak se stopáž blíží téměř k 75 minutám. Co mě asi na tomhle nejvíce baví jsou různé momenty (např. španělka někde ke konci 1. songu), ale i celá atmosféra tohodle alba je opravdu ničivá a temná. Popravdě bych si tohle doma na poslech těžko pustil. Možná tak při nějaké práci, kdy nechci mít ticho ale zároveň se nechci soustředit čistě na hudbu. Taky je to pro maniaky pracujícící v těžkém průmyslu, kteří se ani doma nemůžou odtrhnout od zvuku toho co slyší v práci a v neposlední řadě hlavně pro fanoušky industrialu a noise, protože ti tuhle práci ocení asi nejvíce a přijdou si jistě na své. Že je tahle placka kvalitní naznačuje již to kolikrát byla vydána a kolik kusů se prodalo. NAPALMED mě baví hlavně živě, protože tam kromě zvukového efektu hodně hraje velkou roli i efekt vizuální, který dotváří již tak šílenou atmosféru. Pro někoho můžou být Radek Kopel a Martin Bechyně vyšinutí magoři a tito nechápavci si můžou jen klepat na čelo, ale pro ty kdo se v tomhle odvětví extrémní hudby pohybuje jsou to jména za kterými se ukrývá solidní porce hluku. Pro mě je to dobře odvedená práce a zasluhuje si proto také můj obdiv. Osobně tohle těžko zhodnotím, proto nechávám bez hodnocení. - / 10 Čorny - http://www.tuberculosis.cz __________________________________________________ UNHOLY DEATH #2 (USA) - (tape) Total noise explosion, screetching cymbal bashing, guitar diving, bass humming sound extravaganza! Complete with shotgun blasts, earthquakes, rockets, taking off and R2D2 noises in there make this studio fucking loop and half. Tim Schlicht __________________________________________________ UNI 9/2007 (Cze) - (CD) Album UP TO THE EARS IN TINNITUS (Stand Against Vivisection, 2007, 74:00) přináší veškeré nahrávky, které byly pořízeny v roce 1996 pro první LP mosteckých Napalmed vydané později u Epidemie. Vedle albových skladeb Up To The Ears In Noise a Tinnitus - Life In Noise vydaných nyní v původní nezkrácené více než dvacetiminutové podobě se na něm ještě jako bonus objevuje skoro půlhodinová kompozice In DUS Trial Collage. Už z data pořízení nahrávek, je jasné, že budou přinášet pro Napalmed typický industriální noise, který mosteckou kapelu proslavil. Přestože se Kopel aříká japonskou scénou, libující si v brutalitě syrových neopracovaných a silně zkreslených ploch ruchů, skladby na albu jsou překvapivě pestré, s bohatě strukturovanou a velmi výraznou tektonikou, žádné monotónní hluky blížící se basovému šumu. A vedle želez a dalších typicky industriálních zdrojů zvuku, deformovaných většinou za pomoci kytarových efektů, zazní hned v úvodní skladbě i minimalistický motiv akustické kytary, byť i ona je spíše použita jako další zdroj zvuku, obohacující jeho široké spektrum, než jako nositelka harmonie či melodie. K hudbě v tradičním slova smyslu mají přesto Napalmed velmi daleko, rezignovali na melodii, harmonii a často i na rytmus, jejich zvukové koláže však oplývají množstvím barev, což je s desetiletým odstupem patrnější než v době jejich vzniku, kdy šokovaly svým pojetím. Kopel dokázal uniknout pasti monotónnosti, která je největším nebezpečím obdobných snímnků. Kombinuje neobyčejné množství zvukových zdrojů od želez a skleněných střepů či plastových barelů přes už zmíněnou kytaru až po oscilátory a levné klávesy. Údery a rachoty se mísí se šumy, echovaným pípáním a kvílením oscilátorů. A Napalmed z nich nevytváří mohutné zvukové stěny, v nichž se postupně jednotlivé zvuky rozplývají, přičemž výsledkem je hradba hukotu, kterou často vytvářejí soubory pracující s delayi nastavenými na co nejdelší opakování, ale proměnlivá koláž, v níž je prostor i kratičké pauzy, s níž soubor nejvíce pracuje v půlhodinovém bonusu. I závěrečný téměř kontinuální Tinnitus je pestrý a proměnlivý, přičemž volba zvuků dobře odpovídá názvu, onomu nepříjemnému pískání a šumění v uších. Je dobře, že titul vyšel na CD bez pozdějších úprav, jimiž bylo přidání samplovaných slov do první skladby. Osvěžující dílko zachycuje kapelu na vrcholu jejího tvůrčího období. Alex Švamberk - http://www.unijazz.cz/uni __________________________________________________ WHIPLASH #30 (Cze) - (tape) BAŽINA (Cze) - (tape) Tato nahrávka, jež se letos zjevila i ve formě picture-LP, byla zhotovena již v letech 1996-1997 a oproti předchozí recenzované kazetě je hlukově ještě o něco intenzivnější a k tomu souvislejší, bez oddechových míst v podobě pauz. Jako zajímavý považuji nápad prokládat jednotlivé sekvence řečovými úryvky (nejspíš z nějakého rozhlasového pořadu) varujícími před nebezpečím hluku. V kombinaci s tvorbou NAPALMED to působí docela komicky až provokativně. Ale stejně - ať žije hluk. Dokud ho tedy ještě vůbec slyšíme. Ladislav Oliva __________________________________________________